"Wyspa skarbów", odc. 2 - Zambia
Pierwsza ścieżka, którą obieram, prowadzi wzdłuż wschodnich katarakt, także wodospady mam cały czas przed sobą (podobnie jak to jest w Zimbabwe), mijam kolejne punkty widokowe, robię zdjęcia i obserwuję jak po przeciwnej stronie sławnego mostu na Zambezi, co chwilę ktoś leci głową w dół uskuteczniając bungee. Przede mną mostek łączący ścieżkę z punktem widokowym na Danger Point w Zimbabwe i na Knife Bridge, punkt w Zambii. Robię setki zdjęć, raz po raz uciekając przed deszczykiem, powodowanym przez wodospady. Deszczyk jest nawet przyjemny, bo właśnie zrobiło się bardzo gorąco, ale muszę chronić aparat przed wodą. Idę dalej na punkt widokowy na Zambezi Bridge, grupka ludzi obserwuje właśnie kolejny skok w przepaść. Jest moc! Wracam tą samą drogą, wciąż oglądając wodospady.

Wybieram kolejną ścieżkę, którą idę na drugą stronę wodospadów, czyli oglądam je z góry, znad krawędzi i to jest właśnie główna różnica pomiędzy Zimbabwe a Zambią. Podstawowe pytanie zadawane w Livingston: którą stronę wybrać, która jest lepsza? Zim czy Zam? Od strony Zim spacer jest dłuższy i widać więcej wodospadów, od strony Zam spacer jest krótszy, ale można obserwować wodospady z dwóch stron i do tego można zejść do Boiling Point pod Zambezi Bridge. Siedzę właśnie w tym punkcie i patrzę na kolejne ciężarówki przekraczające granicę i obserwuję kolejnego skoczka.

Po kilkunastu minutach odpoczynku drapię się pod górę i wracam do punktu wyjścia, czyli na rynek z pamiątkami…
