Przyjaźń w górach i gorzka prawda o egoizmie - spotkanie z Krzysztofem Wielickim
|
Nikola Hordyj (Redakcja Studencka NiUS Radia)
Wypełniona po brzegi aula Uniwersytetu Szczecińskiego stała się miejscem poruszającego spotkania z legendą światowego himalaizmu – Krzysztofem Wielickim. Podczas prelekcji, wzbogaconej o unikalne zdjęcia i materiały filmowe, piąty zdobywca Korony Himalajów i Karakorum podzielił się z publicznością nie tylko opowieściami o swoich rekordowych osiągnięciach, ale przede wszystkim niezwykle szczerą i wzruszającą refleksją na temat przyjaźni, traumy oraz ceny, jaką za wybitną pasję płaci się w życiu prywatnym.
Spotkanie rozpoczęło się od niezwykle poruszającego akcentu – Krzysztof Wielicki na samym początku przedstawił postacie swoich przyjaciół i partnerów, z którymi przez lata zdobywał najwyższe szczyty Ziemi. Podkreślał, że w góry zawsze wchodziło się grupowo, a wzajemne psychiczne wsparcie w ekstremalnych warunkach było kluczowe. Wspominał m.in. dramatyczny moment wypatrywania partnera na białej grani, gdy w oddali pojawia się jedynie mały, czarny punkt idący w twoim kierunku, przynoszący ulgę, że drugi człowiek żyje.
Towarzyszyła im często dewiza „Jest ryzyko, jest zabawa”, jednak cena tej pasji okazała się ogromna. Wielicki ze smutkiem przyznał, że stracił w górach masę przyjaciół. Mimo traumatycznych przeżyć i żałoby, miłość do gór okazała się jednak siłą, której nie da się w sobie wygasić.
W kolejnej części prelekcji zgromadzeni w auli mogli zobaczyć unikalne materiały archiwalne – czarno-białe zdjęcia i archiwalne filmy dokumentujące pierwsze wędrówki oraz początki wspinaczkowej himalaisty. Kadry te pokazały, jak budowało się doświadczenie, pokora wobec gór, niezwykła odporność organizmu i przyjaźń.
Wielicki zasłynął z wyjątkowego, ekspresowego stylu wspinaczki – był niezwykle szybkim wspinaczem i stał się pierwszym człowiekiem na świecie, który zdobył ośmiotysięcznik w zaledwie jeden dzień. Opowiadał o konkretnych wyprawach, pokazując na slajdach i materiałach wideo trasy, którymi zdobywał najwyższe góry świata oraz o ekstremalnych wyczynach, takich jak 16-godzinna wspinaczka czy wyczyn w Karakorum, gdzie w zaledwie 17 dni stanął na dwóch ośmiotysięcznikach.
Gdy z sali padło pytanie o malownicze widoki na szczytach, odpowiedział z charakterystycznym dla siebie dystansem i rozbrajającą szczerością:
Widoki, widoki to są na widokówkach, ja chciałem jak najszybciej uciekać stamtąd – powiedział himalaista.
W strefie śmierci priorytetem jest wyłącznie przetrwanie i ucieczka przed wyczerpaniem czy załamaniem pogody. Wielicki nie unikał trudnych i osobistych tematów. W niezwykle szczerych słowach odniósł się do relacji z najbliższymi, przyznając otwarcie:
Ta pasja to egoizm, jeśli chodzi o rodzinę – powiedział.
Realizacja własnych marzeń na krawędzi życia i śmierci wiązała się z ciągłą nieobecnością, strachem bliskich i stawianiem własnych celów ponad spokój domowego ogniska.
Wspominał także rok 1996 i powrót do Polski, który stał się impulsem do domknięcia dzieła życia – zdobycia obu Koron (Himalajów oraz Karakorum). Jak sam przyznał z uśmiechem, zmotywował go przyjaciel: „Krzychu, lepiej mieć niż nie mieć”.
Zapytany o to, jaka cecha niefizyczna jest niezbędna, aby zostać wybitnym himalaistą, wskazał na głęboką potrzebę pisania historii oraz czynniki wrodzone.
W moim przypadku to genetyka – podsumował.
Spotkanie w uniwersyteckiej auli było czymś więcej niż prelekcją o górach. Była to wielowymiarowa, wzruszająca i pozbawiona patosu opowieść o granicach ludzkich możliwości, cenie braterstwa oraz trudnych wyborach człowieka ogarniętego wielką pasją.
fot. Nikola Hordyj (Redakcja Studencka NiUS Radia)



