Dogrywka tygodnia #3 - Rekord i Korona - dwie zdobycze, Wilki pilnują zagrody, Policzanki bez wynikowego kwasu.
Co, poza zwycięstwami, połączyło piłkarki i piłkarzy Pogoni Szczecin? Kto tym razem przekonał się, że szczecińska zagroda to nie miejsce na gościnne występy? I dlaczego porażka Chemika nie zostawiła aż tak kwaśnego posmaku? Czas na trzecią odsłonę „Dogrywki tygodnia” – lekkie i dynamiczne podsumowanie sportowego tygodnia na Pomorzu Zachodnim.
Rekord niepobity, ale Śląsk zdobyty
Piłkarki Pogoni Szczecin nie zwalniają tempa. Zespół trenera Piotra Łęczyńskiego odniósł piąte ligowe zwycięstwo z rzędu. Tym razem Szczecinianki pokonały na wyjeździe Rekord Bielsko-Biała 1:0. Rekord? Owszem – był. Jednak nie do pobicia, tylko do pokonania. Granatowo-Bordowe od początku miały optyczną przewagę, którą zamieniały głównie na rzuty rożne. Po jednym z nich – w 40. minucie – piłkę do własnej bramki skierowała obrończyni Bielszczanek Daria Długokęcka. To trafienie znacząco wpłynęło na dalszy przebieg meczu. Po przerwie spotkanie się wyrównało, ale szczecinianki kontrolowały sytuację. Stojąca między słupkami Natalia Radkiewicz (na co dzień studentka US) nie miała wiele pracy, a wynik nie uległ już zmianie. Obecnie Pogoń zajmuję trzecią lokatę w ligowej tabeli.
Do liderujących Czarnych Sosnowiec traci pięć punktów, a do wice liderek (zespołu Górnika Łęczna) trzy oczka. Kolejna okazja do kontynuowania pogoni za pierwszą dwójką już w sobotę o 12:00. Rywalkami Granatowo-Bordowych będą Stomilanki Olsztyn.
Zagrali dla króla, zdobyli koronę
To był mecz z kategorii: spokój albo alarm. Zespoły Pogoni Szczecin i Korony Kielce w ligowej tabeli dzieliły zaledwie dwa oczka. Jednak zanim zaczęła się walka o ligową „koronę”, i bezcenne punkty stadion na chwilę się zatrzymał. Minutą ciszy uczczono pamięć zmarłego w piątek Mariana Kielca – najlepszego strzelca w historii Pogoni, autora 113 bramek w Granatowo-Bordowych barwach i króla strzelców sezonu 1962/1963. A potem zaczęła się gra o… kolejną koronę. Pierwsza połowa? Istny szok. W 25. minucie uchodzący do tej pory za ostoję szczecińskiej defensywy bramkarz Valentin Cojocaru popełnił błąd i po jego samobójczym trafieniu Portowcy musieli gonić wynik. Przełomowe okazały się zmiany dokonane przez Thomasa Thomasberga w 59. minucie spotkania. Wówczas na boisku pojawili się m.in. Kamil Grosicki i José Pozo. Już 9 minut później popularny Grosik dośrodkował z rzutu rożnego, a Pozo wyrównał. A w 96. minucie Hiszpan postawił kropkę nad „i”, wykorzystując zamieszanie w polu karnym rywali i zapewnił wygraną Pogoni 2:1.
Dla Pozo były to pierwsze trafienia w Granatowo-Bordowych barwach. Zespołowi natomiast dały one bezcenne trzy punkty i skok z 14. na 8. miejsce w tabeli. Ścisk w lidze jest jednak taki, że jedna kolejka potrafi wywrócić wszystko do góry nogami. Kolejny rozdział ekstraklasowych zawirowań już w sobotę o 17:30. Wówczas Pogoń w Gdańsku zmierzy się z miejscową Lechią.
Zagroda zamknięta. Wilki znów najedzone
Szczecińska zagroda znów okazała się niegościnna. Tym razem koszykarze Kinga Wilków Morskich Szczecin nie oddali zdobyczy kompletu punktów Śląskowi Wrocław, zwyciężając 90/81. Wilki Morskie może i zaczęły od minimalnej straty po pierwszej kwarcie, ale szybko pokazały, kto tu rządzi. Na półmetku King zbudował 10-punktową przewagę, prowadząc 51:41. Wprawdzie Wrocławianie w trzeciej kwarcie zbliżyli się na trzy punkty, to końcówka należała do Kinga. Ostatnie 10 minut to pełna kontrola i przypieczętowanie 16. zwycięstwa w sezonie. Przewodnikiem wilczego stada kroczącego po kolejne zwycięstwo okazał się Przemysław Żołnierewicz. Zdobył on łącznie 25 punktów i tym samym ustanowił swój najlepszy wynik w sezonie. W tabeli King nadal króluje.
A przed nami spotkanie, które brzmi bardzo wojowniczo: Wilki kontra Dziki, gdyż rywalem Szczecinian będzie zespół Dziki Warszawa. Początek tego starcia już w sobotę o 12.30. Awans jest, ale zwycięskiej chemii brak Siatkarki Lotto Chemika Police znów udowodniły, że logika w sporcie bywa… względna. Po efektownych zwycięstwach nad faworytkami przyszły porażki z teoretycznie słabszymi rywalkami. Tym razem lepsza okazała się Radomka Radom, wygrywając 3:1. Mecz dla Chemika zaczął się idealnie, bo od wygranego pierwszego seta 25:12. Wydawało się więc, że wszystko jest pod kontrolą. Jednak zamiast kontynuacji dobrej gry Policzanek, mieliśmy niechemiczną, a boiskową reakcję siatkarek Radomki. Wygrały one trzy kolejne partie, a w ostatniej odrobiły 6-punktową stratę. Mimo porażki obyło się bez większego „kwasu” w tabeli. Chemik utrzymał miejsce w czołowej ligowej ósemce, dające prawo gry w fazie play-off. W ćwierćfinale na Policzanki czeka ekipa PGE Budowlanych Łódź. Początek rywalizacji w środę, 25 marca w Łodzi.
A co przed nami?
Przed nami tydzień, który ze względu na przypadający 21 marca aż prosi się o wagary… ale nie od kibicowania. Koszykarskie starcie Wilki kontra Dziki – brzmi groźnie i zapowiada się jeszcze lepiej. Piłkarki Pogoni staną przed testem w roli faworytek. Natomiast piłkarze Dumy Pomorza? Spróbują na dobre wypisać się z „walki o spadek”. Do tego dochodzi jeszcze ogłoszenie powołań do reprezentacji Polski na zbliżające się baraże o mundial. Kto tym razem zapisze się w nagłówkach? Kto podtrzyma serię, a kto ją brutalnie przerwie? O tym przekonamy się w najbliższych dniach i podsumujemy w kolejnej „Dogrywce tygodnia”.