Światowy Tydzień Jaskry – „To złodziejka, która kradnie wzrok”
W tym tygodniu obchodzimy Światowy Tydzień Jaskry. To czas, w którym zwracamy uwagę na podstępną przypadłość, która wielu osobom całkowicie zmienia życie, komplikuje codzienność i staje się nieodłączną towarzyszką w pokonywaniu trudności. Przy tej okazji rozmawiamy z naszym redakcyjnym kolegą, Adamem Jamrozem, który zmaga się z jaskrą od urodzenia.
„Jaskra to dla mnie koleżanka, która bez słowa częstuje się tym, co mam w oku” – mówi Adam, gdy słyszy pytanie, czym dla niego jest owa przypadłość. W istocie jest to grupa chorób, która powoduje nieodwracalne uszkodzenie nerwu wzrokowe i w konsekwencji prowadzi do znacznych ubytków w polu widzenia. Choć może być wrodzona, często jest także nabywana w późniejszych latach życia. W przypadku Adama mówimy o tym pierwszym wariancie choroby.
Jaskrę mam od urodzenia, ale oprócz niej miałem również zaćmę. Kiedy ta druga choroba została usunięta, widziałem kolory z odległości metra i doświadczałem poczucia obecności światła. Pierwsze objawy jaskry dały o sobie znać, gdy miałem ok. 4-5 lat. Pojawiły się bardzo duże skoki ciśnienia w gałce ocznej. Niestety w przeciwieństwie do drugiej przypadłości, czyli wspomnianej zaćmy, nie dało się jej usunąć. Najpewniej, gdyby dało się naprawić moje oko, zostałbym z kolorami i światłem – tłumaczy Adam.
Poczucie obecności światła ułatwia życie osobom z dysfunkcją wzroku, wiedzą, kiedy zapada zmrok i kiedy pojawia się świt. Tak było w przypadku Adama i ta umiejętność wyobrażenia rytmu dobowego pozostała z nim do dzisiaj.
Niektórzy pytają się „Co to dla ciebie za różnica czy o godz. 17:00 jest jasno, czy ciemno?”. Odpowiadam – jest, bo ja do nastoletniego wieku widziałem światło, więc dziś wracając wyobraźnią do tamtych lat pomaga mi to zobrazować dzień i noc. Niestety przez to mam również lekkie skrzywienie kręgosłupa ze względu na to, że widziałem światło tylko jednym okiem. Naturalnym jest więc, że kierowałem głowę, a więc i całą sylwetkę w jego kierunku. Koniec końców jaskra poczęstowała się tym, co miałem: kolorami i światłem. Gdyby nie ona, najpewniej zacząłbym zapalać światło w naszej redakcji, gdy wchodzę do niej rano – podkreśla Adam, jak zawsze z uśmiechem na ustach.
Choć życie z dysfunkcją wzroku jest trudne, wcale nie musi oznaczać utraty radości z codzienności, czego najlepszym przykładem jest właśnie Adam. Czasami nieszczęśliwy zbieg okoliczności czy zdarzeń oznacza poważną chorobę, ale nie powinien odbierać pasji i marzeń.
W moim przypadku jaskra prawdopodobnie wzięła się z posiadania przez moją mamę różyczki w trzecim miesiącu ciąży, a do tego najpewniej toksoplazmozy. Często spotyka się także starsze osoby, które mają jaskrę. Jako osoba, który żyje z tą chorobą od urodzenia, mogę doradzić, by przy podejrzeniach posiadania tej przypadłości udać się od razu po pomoc do okulisty. Im wcześniej, tym lepiej – dzięki temu można załagodzić jej objawy – wyjaśnia Adam.
O codzienności Adama posłuchacie w jego autorskiej audycji „Nie widzę przeszkód”. Najnowszy, 95. odcinek znajdziecie TUTAJ.