Umierają nie tylko ryby. Prof. dr hab. inż. Robert Czerniawski o wymieraniu milionów organizmów w Odrze
„To jest absolutnie, tylko i wyłącznie związane z działalnością człowieka” – odpowiada jednoznacznie prof. dr hab. inż. Robert Czerniawski, dementując wypowiedzi o naturalnym źródle katastrofy ekologicznej w Odrze.– Słyszymy od niektórych osób, że jest to wynik jakichś procesów biologicznych. Pamiętajmy o tym, że procesy biologiczne zmieniają się wraz w warunkami środowiskowymi […] efekt jest pośredni, ale zawsze zaczyna się od tego, który został wywołany przez człowieka”.Badacz zauważa, że obecnie niezwykle trudne jest ustalenie substancji, która pierwotnie mogłaby być zapalnikiem katastrofy, ponieważ została już rozłożona w rzece. Sugeruje, że przyczyną niekoniecznie jest jednorazowy zrzut trucizny, gdyż według naukowca substancja trująca, która mogłaby spowodować tak olbrzymie wymieranie, musiałaby być spuszczana do rzeki ciągle i w bardzo dużych ilościach. Przypuszcza, że katastrofa, może być efektem bardzo długiego zatruwania rzeki z wielu źródeł.Prof. Czerniawski zwraca uwagę na skalę kataklizmu:– To są miliony, na pewno nie tysiące […] tysiące ryb są zbierane przy jednym załadunku łyżką koparki.Zauważa, że nie tylko ryby dotyka katastrofa ekologiczną w Odrze i prezentuje dowody na masowe wymieranie mięczaków. Dodaje, że ptactwo oraz gatunki przybrzeżne również są zagrożone. Według naukowca jedynym ratunkiem dla rzeki jest zostawienie jej samej sobie.Z prof. dr. hab. inż. Robertem Czerniawskim, dyrektorem Instytutu Biologii US rozmawia Michał Nakoniczewski.
– Słyszymy od niektórych osób, że jest to wynik jakichś procesów biologicznych. Pamiętajmy o tym, że procesy biologiczne zmieniają się wraz w warunkami środowiskowymi […] efekt jest pośredni, ale zawsze zaczyna się od tego, który został wywołany przez człowieka”.
Badacz zauważa, że obecnie niezwykle trudne jest ustalenie substancji, która pierwotnie mogłaby być zapalnikiem katastrofy, ponieważ została już rozłożona w rzece. Sugeruje, że przyczyną niekoniecznie jest jednorazowy zrzut trucizny, gdyż według naukowca substancja trująca, która mogłaby spowodować tak olbrzymie wymieranie, musiałaby być spuszczana do rzeki ciągle i w bardzo dużych ilościach. Przypuszcza, że katastrofa, może być efektem bardzo długiego zatruwania rzeki z wielu źródeł.
– To są miliony, na pewno nie tysiące […] tysiące ryb są zbierane przy jednym załadunku łyżką koparki.
Zauważa, że nie tylko ryby dotyka katastrofa ekologiczną w Odrze i prezentuje dowody na masowe wymieranie mięczaków. Dodaje, że ptactwo oraz gatunki przybrzeżne również są zagrożone. Według naukowca jedynym ratunkiem dla rzeki jest zostawienie jej samej sobie.
Z prof. dr. hab. inż. Robertem Czerniawskim, dyrektorem Instytutu Biologii US rozmawia Michał Nakoniczewski.

