"Wyspa skarbów", odc. 1 - Birma
Fot. Adam Stecyk
Czy możliwe, żeby prodziekan próbował przejść przez zieloną granicę do Laosu? Czy w buddyzmie odnajdziemy słowiańską duszę? Jak wygląda robienie za misia, na plaży, na zachodnim wybrzeżu Birmy? Jak się wymienia walutę na czarnym rynku? Kto jest na birmańskiej liście przebojów? Dlaczego Birma jest taka magiczna? Na te i inne pytania próbują odpowiedzieć dr Tomasz Norek i dr hab. Adam Stecyk, prof. US, w pierwszym odcinku audycji o podróżach, pt. „Wyspa skarbów”. W audycji usłyszycie opowieść o Yangoon, Bagan, Mandalay, U Bein Bridge, Inle Lake, Chaung tha i innych ciekawym miejscach w Birmie. Zapraszamy!

Główną atrakcją pagody jest Nat Sule Bo Bo Gyi, czyli posąg Nata (bóstwa, ducha, pana miejsca), wskazującego miejsce ukrycia relikwii dawniejszych Buddów. Legenda głosi, że był on wcześniej ogrem pożerającym słonie, ale został nawrócony przez Buddę, przemieniony w Nata i pomógł dawnym królom w odnalezieniu świętego miejsca. Dziś posąg wskazuje w kierunku wzgórza Singuttara, gdzie znajduje się najważniejsza birmańska pagoda Szwedagon. Tutaj uwagę przykuwają twarze posągów rozsianych po całej świątyni. Nat Sule to uśmiechnięty mężczyzna, w różowych szatach, ze złotą, zniewieściałą twarzą, pomalowanymi na czerwono ustami i oczami podkreślonymi czarną kredką. Całość robi dość sympatyczne wrażenie i zupełnie nie przypomina demonicznego ogra. Inne twarze nie są już tak przyjazne. Jeden z pomniejszych natów, wyobrażony jako siedzący chłopiec o chmurnym spojrzeniu, przeszywa przestrzeń świątyni, trochę smutnym, trochę groźnym wzrokiem. Można usiąść naprzeciwko posągu i wpatrywać się w te czarne jak otchłań oczy, które muszą zawierać w sobie jakąś tajemnicę, jakąś opowieść o czasach, kiedy nad doliną Irawadi powstało królestwo Paganu, założone przez słonecznego ducha i księżniczkę-smoka…
