Czas na przerwę, odc. 1 – „Camara nad kamerą”
Pierwszy odcinek audycji „Czas na przerwę”. Zapraszamy na chwilę oddechu i spojrzenia na świat sportu z nieco innej perspektywy. Posłuchaj!
Pierwszy odcinek audycji „Czas na przerwę”. Zapraszamy na chwilę oddechu i spojrzenia na świat sportu z nieco innej perspektywy. Posłuchaj!
Pierwszy odcinek audycji „Czas na przerwę”. Zapraszamy do chwili oddechu i spojrzenia na świat sportu z nieco innej perspektywy. Posłuchaj!
Ostatnie lata, a w szczególności wydarzenia po 2022 roku, mocno zmieniły sposób myślenia o bezpieczeństwie. To, co jeszcze niedawno wydawało się odległym scenariuszem, dziś wymaga konkretnych przemyśleń i przygotowań. Podczas otwarcia debaty prof. dr hab. Renata Podgórzańska, Prorektor US ds. Kształcenia zwróciła uwagę na wieloletnie zaniedbania w obszarze ochrony ludności:
Dla nas, dla społeczeństwa ważne jest to, żebyśmy wiedzieli, jak się zachować. Dla podmiotów i instytucji, które organizują system bezpieczeństwa, ważne jest, żeby dyskutować nad tym, jak najsprawniej taki system budować. (…) Czy my jako obywatele wiemy, co mamy robić? Czy państwo jako podmioty macie wypracowane procedury, by ten system działał jak najsprawniej?
Cieżar znaczenie edukacji odczuwalny był również w wypowiedzi dr hab. Irena Ramik-Mażewska, prof. US. Dziekan Wydziału Nauk Społecznych podkreśliła, że odpowiedzialność za przygotowanie społeczeństwa na trudne sytuacje dotyczy również uczelni i kształcenia młodych ludzi:
Z punktu widzenia młodego człowieka myśl, iż inni też o tym myślą, ma znaczenie kolosalne. Mam taką nadzieję, że ta debata pozwoli nam także budować bezpieczeństwo u studentów, przygotować ich na różne zdarzenia, ale jednocześnie zrobić to w spokoju i dać im perspektywę bezpiecznego życia.
Gospodarzem debaty był Instytut Nauk o Polityce i Bezpieczeństwie US. Jego dyrektor, dr hab. Tomasz Czapiewski, prof. US, mówił o silnej potrzebie odbudowy systemu ochrony ludności po latach zaniedbań, tym samym zwracając uwagę, że same przepisy i struktury nie sa wystarczające:
Żeby ten system bezpieczeństwa działał, konieczna jest realnie istniejąca, funkcjonująca sieć współpracy oparta na zaufaniu, na stałym kontakcie.
Wniosek nasuwa się sam – Uniwersytet Szczeciński chce być częścią systemu bezpieczeństwa, dlatego przygotowuje projekt utworzenia Centrum Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej, które łączyłoby wiedzę naukową z doświadczeniem służb i samorządów, a także badać skuteczność szkoleń. Jak zaznaczył prof. Czapiewski, ważne jest nie tylko to, czego uczyć, ale również to, jak szkolić i jak sprawdzać, czy zdobyte umiejętności rzeczywiście przekładają się na gotowość do działania.
Podchodząc do tematu od strony praktycznej – o tym, jak nowe przepisy przekładają się na codzienną pracę samorządów, mówiła starosta pyrzycka Ewa Gąsiorowska-Nawój. Wskazała na wyzwania kadrowe i organizacyjne, z którymi mierzą się samorządy, a także konieczność budowania współpracy ponad granicami poszczególnych instytucji:
Bardzo nam zależało na tym, żebyśmy nie byli samotni – mówiła, podkreślając, że koordynacja działań wymaga współpracy z gminami, służbami, inspekcjami i innymi podmiotami lokalnymi.
To właśnie tutaj, na poziomie lokalnym, przepisy muszą zamienić się w konkretne działania. Wśród najważniejszych zadań wymieniła planowanie, rozpoznanie dostępnych zasobów, przygotowanie struktur reagowania oraz sprawne ostrzeganie i alarmowanie mieszkańców.
W debacie uczestniczyli przedstawiciele administracji, Policji, Państwowej Straży Pożarnej, samorządów i środowiska akademickiego. Spotkanie pokazało, że bezpieczeństwo nie jest wyłącznie zadaniem jednej instytucji a jego realna skuteczność zależy od zaangażowania i współdziałania wszystkich tych podmiotów.
fot. Redakcja NiUS Radia
Ćwiczenia rozpoczęły się w godzinach porannych. Studenci i pracownicy opuścili obiekty uczelni i zgromadzili się w wyznaczonym miejscu. Nad przebiegiem działań czuwali pracownicy odpowiedzialni za bezpieczeństwo kierując ruchem ewakuowanych i przekazując najważniejsze informacje.
Choć scenariusz ćwiczeń jest symulowany, to już ich znaczenie jest jak najbardziej realne. W sytuacji zagrożenia pożarowego nie ma czasu na zastanawianie się, co zrobić i gdzie się udać. Liczy się szybka reakcja, znajomość procedur i sprawna współpraca wszystkich osób znajdujących się w obiekcie.
Jak podkreśla Dariusz Tyrka, kierownik Działu BHP i Ochrony Środowiska Uniwersytetu Szczecińskiego, ćwiczenia mają przede wszystkim praktyczny charakter.
Spotkaliśmy się jak co roku na cyklicznych ćwiczeniach w zakresie próby ewakuacji z obiektu. Tym razem zagrożenie to było „zagrożenie pożarowe”. Ćwiczenie przebiegło w dosyć sprawny sposób, chociaż zakres był szeroki, kompleksowy – od działań związanych z ewakuacją i studentów, i pracowników uczelni, ale zarówno też działania sprawności systemów, czyli systemów przeciwpożarowych, powiadamiania, sprawności organizacji działania kadry administracji i kadry obiektu oraz systemów, które działają na uczelni – podkreśla Dariusz Tyrka.
Podczas ćwiczeń sprawdzane są więc nie tylko zachowania osób opuszczających budynek. Równie istotne jest to, czy prawidłowo funkcjonują systemy bezpieczeństwa oraz czy osoby odpowiedzialne za organizację ewakuacji wiedzą, jak reagować i współpracować w sytuacji zagrożenia.
Tego typu działania odbywają się na Uniwersytecie Szczecińskim cyklicznie. Każde ćwiczenie może mieć inny scenariusz, dzięki czemu możliwe jest sprawdzanie wielu elementów systemu bezpieczeństwa i przygotowanie na różne sytuacje.
Robimy to co roku, cyklicznie. Scenariusze są za każdym razem inne, ale stawiamy nacisk na ten aspekt praktyczny, również z podsumowaniem i omówieniem całej ewakuacji i ćwiczeń – zaznacza Dariusz Tyrka.
Dzisiejsza próba była kolejnym sprawdzianem gotowości uczelni na sytuację, w której liczyć mogą się sekundy. Regularne ćwiczenia pozwalają wyciągać wnioski, poprawiać organizację i upewniać się, że w chwili rzeczywistego zagrożenia każdy wie, jak się zachować.
fot. Tomasz Skierczyński/NiUS Radio
Już sama nazwa konferencji dobrze oddaje jej główny temat. „Morphing” oznacza przemianę, płynne przechodzenie z jednej formy w drugą. Organizatorzy zaprosili uczestników do spojrzenia na Amerykę nie jak na zamknięty i raz zdefiniowany obraz, ale jak na przestrzeń, która nieustannie się zmienia. W programie znalazły się rozmowy o historii, kulturze, literaturze, filmie, tożsamości, nowych mediach, popkulturze i technologii.
Spotkanie rozpoczęło się 15 września od warsztatów dla młodych badaczy. Była to część skierowana do osób znajdujących się na początku drogi naukowej – magistrantów i doktorantów. Oprócz prezentacji własnych badań mogli oni rozmawiać z bardziej doświadczonymi naukowcami o pracy ze źródłami, archiwach, grantach i prowadzeniu badań interdyscyplinarnych.

Od 16 do 18 września odbywały się już główne obrady konferencji. Tematyka była szeroka, ale poszczególne wystąpienia łączyło pytanie o to, co właściwie dzieje się z naszym obrazem Ameryki, kiedy zmieniają się media, kultura i społeczeństwo.
„Nie ma jednej prawdziwej Ameryki.” — dr hab. Beata Zawadka, prof. US
To zdanie dobrze podsumowuje kierunek całego wydarzenia. Ameryka, o której mówiono w Szczecinie, nie była jedną historią ani jednym doświadczeniem. Pojawiała się w różnych odsłonach – jako przestrzeń kultury, miejsce tworzenia tożsamości, bohaterka filmów i seriali, ale także jako obraz obecny w grach komputerowych i mediach społecznościowych.

Jednym z ważnych tematów była cyfrowa transformacja kultury. Dziś odbiorca w Polsce może niemal natychmiast sięgnąć po film, serial czy inne treści powstające po drugiej stronie Atlantyku. Granica między kulturą „amerykańską” i „lokalną” staje się przez to coraz mniej wyraźna:
„Nie muszę czekać pół roku, żeby film fizycznie przyjechał z USA do Polski.” — prof. William Brown
Ta dostępność nie oznacza jednak, że poznajemy coraz więcej różnorodnych treści. Algorytmy platform cyfrowych uczą się naszych przyzwyczajeń i proponują nam kolejne materiały na podstawie wcześniejszych wyborów:
„Dlatego będziemy oglądać te same treści wielokrotnie, ale tym samym wpłynie to na ograniczenie nowych.” — prof. William Brown
Właśnie w tym miejscu temat cyfryzacji łączył się z szerszym pytaniem o współczesną kulturę. Z jednej strony mamy niemal nieograniczony dostęp do treści. Z drugiej – coraz większą rolę odgrywają mechanizmy, które decydują o tym, co ostatecznie zobaczymy.
Jak zauważała wcześniej prof. Beata Zawadka, zmienia się nie tylko sposób korzystania z mediów, ale samo środowisko, w którym funkcjonujemy:
„Nie mamy już dzisiaj medium. Mamy środowiska medialne.” — dr hab. Beata Zawadka, prof. US
To jedna z tych zmian, które trudno zauważyć na co dzień, bo stały się częścią codziennego życia. Telefon, platforma streamingowa czy media społecznościowe nie są już tylko narzędziami do odbierania kultury. Coraz częściej stają się miejscem, w którym ta kultura jest tworzona, filtrowana i dalej rozpowszechniana.
Jednym z ciekawszych przykładów była seria gier „Call of Duty”. Mgr Paweł Baran, doktorant Szkoły Doktorskiej US podkreśla, jak gry przedstawiają amerykańskie wojsko i doświadczenie konfliktu. Celnie zwracał uwagę na napięcie między rozrywką a rzeczywistością wojny:
„Czyści trochę ten wizerunek z tego brudu krwi.” — mgr Paweł Baran
To właśnie popkultura często staje się pierwszym miejscem, z którego czerpiemy wyobrażenia o innych krajach. Film, serial czy gra mogą kształtować sposób, w jaki odbiorca patrzy na historię, społeczeństwo czy amerykańską tożsamość – nawet jeśli ich podstawowym celem jest przede wszystkim opowiedzenie historii albo dostarczenie rozrywki, ale to tylko urywek, znikomy procent prawdziwego obrazu danego kraju.
Jednym z wydarzeń towarzyszących konferencji był pokaz filmu „Kos” w kinie Pionier 1907. Po projekcji odbyła się dyskusja z udziałem osób związanych z filmem. Rozmowa szybko wyszła poza samą historię Tadeusza Kościuszki.
Pojawiły się pytania o to, jak tworzy się współczesny film historyczny, jak wygląda praca reżysera i scenarzysty, a także z jakimi problemami musi zmierzyć się ekipa jeszcze zanim gotowy film trafi do widzów.
Okazało się, że na produkcję wpływają również wydarzenia, których twórcy nie są w stanie przewidzieć:
„Pracowaliśmy nad tym filmem od kilku lat, a kiedy rozpoczęliśmy zdjęcia, zaczęła się wojna w Ukrainie.” — Aneta Hickinbotham


Wojna wpłynęła między innymi na kwestie związane z lokacjami i organizacją produkcji. Planowane miejsca zdjęciowe trzeba było zmieniać, a część scen realizować w innych lokalizacjach. To pokazuje, jak daleka może być droga od pomysłu na film do jego ostatecznej wersji.
Sama rozmowa po projekcji była też ciekawym uzupełnieniem konferencyjnych dyskusji. W salach Uniwersytetu Szczecińskiego uczestnicy analizowali kulturę z perspektywy naukowej, a w Pionierze można było usłyszeć o tym, jak te idee i historie wyglądają już na etapie pracy nad konkretnym filmem.
Ważnym elementem konferencji była również perspektywa europejska i polska. Prof. Marek Paryż z Uniwersytetu Warszawskiego, prezes Polskiego Towarzystwa Studiów Amerykanistycznych, podkreślał, że zainteresowanie Ameryką nie słabnie właśnie dlatego, że jest ona krajem o ogromnym wpływie na światową kulturę i politykę:
„O Ameryce zawsze warto rozmawiać, ponieważ jest to światowe mocarstwo, kraj o może nie za długiej, ale na pewno bogatej i złożonej historii i kulturze.” — prof. Marek Paryż
„Morphing America” pokazało jednak, że samo zainteresowanie Ameryką nie wystarcza. Potrzebne jest również zadawanie pytań o to, czy obraz, który znamy, nadal odpowiada rzeczywistości. Zmienia się sposób opowiadania historii, zmieniają się media, zmieniają się odbiorcy. Razem z nimi zmienia się też sama kultura.
Konferencja zakończyła się 18 września, ale część rozmów będzie można usłyszeć jeszcze na antenie NiUS Radia. W ramach specjalnych odcinków podcastu POPstejszyn, prowadzonego przez dr Barbarę Braid i prof. Beatę Zawadzką, pojawią się rozmowy z Williamem Brownem, dr Anną Gutowską oraz Anetą Hickinbotham. Ich tematy to między innymi współczesne kino kostiumowe, przemiany w polskim kinie i to, jak naprawdę wygląda produkcja filmu.
„Morphing America” nie dało jednej odpowiedzi na pytanie, czym jest dzisiaj Ameryka. I być może właśnie o to chodziło. Zamiast jednego obrazu uczestnicy konferencji pokazali ich wiele – zmieniających się wraz z kulturą, technologią i sposobem, w jaki patrzymy na świat.



Foto: TS/BD, Audio: TS
Czym właściwie jest dzisiaj Ameryka i jak szybko się zmienia? To jedno z pytań, które będzie towarzyszyć uczestnikom konferencji PAAS „Morphing America” 2026. Wydarzenie odbędzie się w dniach 16–18 września na Uniwersytecie Szczecińskim i zgromadzi około stu uczestników, w tym badaczy z Polski oraz zagranicznych ośrodków akademickich.
Tegoroczna konferencja skupia się na przemianach amerykańskiej kultury, tożsamości i doświadczenia społecznego. Organizatorzy chcą przyjrzeć się temu, jak na te zmiany wpływają nowe technologie, media, polityka czy sposób, w jaki dziś korzystamy z informacji. „Morphing” oznacza tutaj ciągłą transformację — zmienianie się kultury i znaczeń pod wpływem kolejnych relacji i nowych mediów.
W programie znalazły się wykłady zaproszonych ekspertów, panele dyskusyjne i sesje referatowe. Nie zabraknie też miejsca dla młodych naukowców — specjalnie dla nich przygotowano warsztaty, które mają pomóc im włączyć się w międzynarodową debatę na temat współczesnej Ameryki.
Tematy rozmów będą bardzo różne. Uczestnicy przyjrzą się między innymi temu, jak amerykańskie mity i narracje funkcjonują w internecie i mediach społecznościowych, jak algorytmy oraz technologie wpływają na pamięć i historię, a także jak zmienia się nasze rozumienie tożsamości i doświadczenia w świecie cyfrowym.
W konferencję zaangażowane są również osoby dobrze znane słuchaczom NiUS Radia. W gronie organizatorów znalazły się dr hab. Beata Zawadka, prof. US oraz dr Barbara Braid, które wspólnie prowadzą na antenie podcast POPstejszyn. To właśnie tam regularnie rozmawiają o amerykańskiej kulturze, popkulturze i zjawiskach, które wykraczają daleko poza samą rozrywkę.
„Morphing America” będzie więc okazją nie tylko do naukowej dyskusji o Stanach Zjednoczonych, ale też do spojrzenia na Amerykę z różnych perspektyw — historycznej, kulturowej, społecznej i medialnej. A wszystko to już we wrześniu w Szczecinie.
Konferencja odbędzie się na Uniwersytecie Szczecińskim, a NiUS Radio i UNIWIZJA obejmują wydarzenie patronatem medialnym.
Fot. Organizator
W 27. odcinku „Klubu Absolwentów” gościem Andrzeja Łuca jest dr hab. Tomaszem Czapiewskim, prof. US – politolog i prawnik, dyrektor Instytutu Nauk o Polityce i Bezpieczeństwie oraz komisarz wyborczy w Szczecinie.
Będzie o demokracji „od kuchni” – bez patosu, za to bardzo konkretnie. Porozmawiamy też o drodze od studenta do profesora, jubileuszu 40-lecia Instytutu i o absolwentach, którzy dziś są parlamentarzystami, przedsiębiorcami i liderami wielu środowisk… i wciąż z dumą mówią: „to tutaj studiowałem”.
W „Rozmowie Dnia” gościliśmy dr Aleksandrę Klich oraz dr Michała Wojdałę z Instytutu Nauk Prawnych Uniwersytetu Szczecińskiego.
Rozmowa poświęcona była ogólnopolskiej konferencji naukowej „Nadużycie władzy rodzicielskiej – aspekty materialnoprawne i procesowe”, która odbędzie się 11 maja w studiu telewizyjnym UNIWIZJI. Wydarzenie będzie można śledzić również na żywo w formie transmisji internetowej.
Jak współczesne konflikty rodzinne, dzieci znajdujące się w centrum sporów dorosłych oraz wpływ internetu i mediów społecznościowych wpływa na relacje rodzinne? Dlaczego problem nadużywania władzy rodzicielskiej wykracza dziś daleko poza same zagadnienia prawa rodzinnego i staje się ważnym problemem społecznym?
Nie zabrakło także refleksji nad tym, do kogo właściwie skierowana jest taka konferencja — czy jej odbiorcami powinni być wyłącznie prawnicy i specjaliści czy może przede wszystkim zwykli rodzice i opiekunowie?
W rozmowie pojawiło się również symboliczne hasło: „człowiek człowiekowi dzieckiem”, które stało się punktem wyjścia do szerszej dyskusji o odpowiedzialności, empatii i ochronie dobra najmłodszych.
Serdecznie zapraszamy do wysłuchania audycji!
Epickie starcia, klimat okultyzmu i mnogość postaci, a wszystko to zawarte w serialu, które pobiło rekordy popularności i stało się symbolem współczesnego anime. Jujutsu Kaisen opowiada historię o młodzieńcu, który na własne życzenie znalazł się w bardzo kłopotliwej sytuacji stając się nosicielem przerażającej klątwy i któremu przyszło walczyć o przetrwanie. Oto historia różnych postaci, które na przekór swoim ciężarom zamieniają swoje ograniczenia w siłę w walce o godne życie i godną śmierć.
Zapraszamy do wysłuchania.
W kolejnym odcinku „Klubu Absolwentów” spotkanie z osobą, która udowadnia, że nauka może być fascynująca.
Gościem Andrzeja Łuca jest dr hab. Paulina Niedźwiedzka-Rystwej – profesor i absolwentka Uniwersytetu Szczecińskiego, biolog i immunolog, naukowiec z listy Top 2% Scientists in the World 2025, laureatka Zachodniopomorskiego Nobla i tytułu „Naukowiec Roku US”, dyrektor Centrum Immunologii Doświadczalnej oraz Immunobiologii Chorób Zakaźnych i Nowotworowych US.
Będzie o:
– pasji do biologii,
– badaniach nad odpornością,
– pracy zespołowej w nauce,
– i… pszczołach, które też są częścią tej historii.
Zapraszamy do wysłuchania.
6 marca obchodzimy Światowy Dzień Olimpijczyka. To dobry moment, by zadać sobie pytanie: kto właściwie zasługuje na to miano?
Twórca idei nowożytnych igrzysk, Pierre de Coubertin, uważał, że olimpijczykiem jest każdy uczestnik igrzysk – niezależnie od tego, czy wystartował w jakiejś konkurencji, czy pozostał rezerwowym. Z czasem pojawiły się jednak inne interpretacje. Jak wspomina Wojciech Matusiak – dwukrotny olimpijczyk z Meksyku i Montrealu – przez pewien okres przyjmowano, że jeśli zawodnik nie wystartował w żadnej konkurencji, nie przysługiwało mu miano olimpijczyka, a jedynie uczestnika igrzysk. Ostatecznie powrócono jednak do pierwotnej idei Coubertina.
Formalnie więc sprawa jest jasna. Jednak czy w przestrzeni publicznej wszyscy olimpijczycy traktowani są tak samo?
Podczas ostatnich zimowych igrzysk w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo Polskę reprezentowało sześćdziesięcioro zawodników. O tych, którzy stanęli na podium, mówi się najwięcej. Rzecz jasna to naturalne, bo sukces przyciąga uwagę mediów i kibiców. Jednak pozostali reprezentanci również przeszli tę samą trudną drogę kwalifikacji. Czasem o nich zapominamy, a bywa, że stają się obiektem nieuzasadnionej krytyki lub wręcz hejtu, gdy start nie potoczy się zgodnie z oczekiwaniami fanów.
A przecież sam udział w igrzyskach to dla sportowca spełnienie marzeń, ogromny zaszczyt i duma z reprezentowania kraju. To także stres i presja – często większa, niż jesteśmy w stanie sobie wyobrazić. Jak podkreśla Michał Rozmys, olimpijczyk z Tokio, sportowcy często sami nakładają na siebie ogromne oczekiwania. Do tego dochodzi presja otoczenia – kibiców i mediów, które najchętniej opowiadają historie medalistów. Rzadziej mówi się o tych, którzy – choć nie stanęli na podium, to odegrali ważną rolę w sukcesie innych. Wspomniany Wojciech Matusiak podczas igrzysk w Meksyku prowadził rozgrzewkę dla kolegi z kolarskiego toru, Janusza Kieszkowskiego – brązowego medalisty tamtych zawodów.
Dlatego olimpijczycy to nie tylko medaliści. To również trenerzy, fizjoterapeuci, psychologowie sportu, członkowie sztabów szkoleniowych, a nawet sędziowie czuwający nad prawidłowym przebiegiem rywalizacji. Olimpizm to wspólnota ludzi pracujących na jeden cel. Dlatego tym bardziej warto doceniać miejsca, które tę ideę pielęgnują. Doskonałym przykładem jest Muzeum Olimpizmu Uniwersytetu Szczecińskiego. To przestrzeń, w której można zobaczyć stroje zawodników, sprzęt sportowy czy fotografie dokumentujące ich drogę. Jak podkreśla dyrektor muzeum, dr hab. Jerzy Eider, prof. US, takie miejsce nie tylko buduje tożsamość uczelni, ale może również inspirować studentów do aktywności sportowej. Co istotne, muzeum prezentuje wizerunki nie tylko zawodników, lecz także trenerów, fizjoterapeutów i sędziów – pokazując pełny obraz olimpijskiej rzeczywistości.
Dziś rozpoczynają się również XIV Zimowe Igrzyska Para0limpijskie – najważniejsze zawody czterolecia dla sportowców z niepełnosprawnościami. Polskę reprezentuje dziewięcioro zawodników w czterech dyscyplinach: paranarciarstwie biegowym i alpejskim, parabiatlonie oraz parasnowboardzie. Trzymamy za nich kciuki.
Należy przy tej okazji przypomnieć, że paraolimpijczycy nie są „gorszą” wersją olimpijczyków. To sportowcy najwyższej klasy, którzy – podobnie jak ich koledzy i koleżanki z igrzysk olimpijskich – przeszli długą i wymagającą drogę do startu w najważniejszej imprezie czterolecia.
W Światowy Dzień Olimpijczyka warto więc pamiętać: medal jest zwieńczeniem drogi, ale nie jej jedyną wartością. Każdy, kto dotarł na igrzyska – olimpijskie czy paralimpijskie – już dokonał czegoś wyjątkowego. Dlatego Pozwólmy sportowcom spełniać marzenia i reprezentować nasz kraj bez nadmiernej presji. Być może wtedy łatwiej będzie nie tylko o medal, ale także o rekord życiowy albo po prostu… o dobry występ, z którego zarówno sami sportowcy, jak i ich kibice, będą usatysfakcjonowani.
Wielkimi krokami zbliżają się do nas szczególne dla uczelni dni. Wyjątkowa impreza w kalendarzu wydarzeń Uniwersytetu Szczecińskiego rozpocznie się 12 marca i skończy dzień później. Mowa oczywiście o Dniach Otwartych, podczas których uczelnia otwiera się na maturzystów, uczniów szkół średnich czy osoby zainteresowane podjęciem studiów.
Gośćmi Miłosza Beśki są Małgorzata Gmyrek i Daniel Wróbel z Biura Rekrutacji Uniwersytetu Szczecińskiego. Opowiedzieli o zbliżającym się wydarzeniu, o jego specyfice i przekształceniu z jednodniowego Dnia Otwartego, w dwudniowe Dni Otwarte. Nie zabrakło również wzmianki o atrakcjach czy aktywności Kół Naukowych, które będą miały swoje stoiska.
Zapraszamy do wysłuchania.
Kolejny wykład spod znaku „Wykłady o języku polskim” już za nami. 23 lutego o godzinie 17.00 wspólna inicjatywa Wydziału Humanistycznego Uniwersytetu Szczecińskiego oraz szczecińskiego oddziału Towarzystwa Miłośników Języka Polskiego ponownie zgromadziła w murach Biblioteki Międzywydziałowej US miłośników naszego pięknego języka, a nawet jego prawdziwych fanów!
Poniedziałkowy wykład prof. dr hab. Ewa Kołodziejek na Uniwersytet Szczeciński był jak zawsze fascynującą językową podróżą przez świat zdrobnień, pieszczotliwych form i… zaskakujących wyznań miłości ukrytych w słowach. Czy język polski jest czuły? Odpowiedź – jak przekonywała badaczka – zależy przede wszystkim od intencji.
Czułość zapisana w końcówkach takich jak Misiu, Pączusiu, Mordo – to przykłady, które wywoływały uśmiech na sali, ale były jednocześnie punktem wyjścia do poważnej refleksji nad mechanizmami języka. Profesor Kołodziejek pokazywała, jak ogromny potencjał emocjonalny kryje się w polskiej słowotwórczości, jak podkreślała:
„Proszę Państwa, powiem tak: nasze możliwości nazywania osób, do których czujemy jakiś rodzaj czułości, jakiegoś pozytywnego afektu, są naprawdę nieograniczone. Każde słowo może być czułym słówkiem.”
To zdanie stało się osią całego wykładu. Bo – jak tłumaczyła językoznawczyni – znaczenie nie jest zamknięte w słowie. Ono rodzi się w relacji:
„Wszystko zależy od intencji, od okoliczności, od kontekstu — czyli słowo nabiera znaczenia właśnie w konkretnym otoczeniu.”
Wprawne ucho słuchacza mogło w trakcie spotkania rozróżnić dwa ważne zjawiska: zdrobnienia nazywające coś małego („stolik”, „szczoteczka”, „kwiatek”) oraz formy wyrażające emocjonalny stosunek do rzeczy czy osoby („domek”, „samochodzik”, „łódeczki”, „śledziki”).
„Domek” wcale nie musi być mały – może być duży, ale bliski sercu. „Samochodzik” nie musi mieć rozmiaru zabawki – może być nowym nabytkiem, o którym mówimy czule, bo sprawia radość.

Profesor zwróciła uwagę, że zdrobnienia budują pozytywną atmosferę, oswajają rzeczywistość, łagodzą komunikat czy skracają dystans między rozmówcami.
Istotnym elementem wykładu była faktyczna refleksja nad kontekstem. To on decyduje, czy dane słowo brzmi czule, ironicznie, protekcjonalnie czy wręcz agresywnie.
„Wszystko zależy od intencji, od okoliczności, od kontekstu” – podkreślała.
Przykłady takie jak „łobuzie” czy nawet pozornie negatywne określenia pokazywały, że język nie jest czarno-biały. To użytkownicy nadają mu emocjonalne barwy.
Nasz język ma w sobie nieskończoną moc nazywania.
Jednym z najbardziej wybrzmiewających wątków była myśl o nieograniczonej kreatywności języka polskiego. Formy pieszczotliwe tworzymy nie tylko od imion, ale też od nazw zwierząt („kociulek”, „miculek”), zjawisk przyrody („słoneczko”, „gwiazdeczko”), a nawet tytułów i godności („królewno”, „księżniczko”).
Jak zaznaczyła profesor Kołodziejek, „nasza możliwość nazywania osób, do których czujemy czułość, jest naprawdę nieograniczona”.
Cykl „Wykładów o języku polskim” kolejny raz pokazuje, że język polski posiada ogromny repertuar środków wyrażania afektu, odbijając nasze emocje w słowach jak w lustrze. Nie chodzi jednak wyłącznie o słowotwórcze końcówki. Chodzi o relację między ludźmi. Czułość nie tkwi w samym słowie. Czułość tkwi w tym, kto mówi – i do kogo mówi.
Foto: Małgorzata Przezdomska (UNIWIZJA)
Kolejny wykład spod znaku „Wykłady o języku polskim” już za nami. 23 lutego o godzinie 17.00 wspólna inicjatywa Wydziału Humanistycznego Uniwersytetu Szczecińskiego oraz szczecińskiego oddziału Towarzystwa Miłośników Języka Polskiego ponownie zgromadziła w murach Biblioteki Międzywydziałowej US miłośników naszego pięknego języka, a nawet jego prawdziwych fanów!
Poniedziałkowy wykład prof. dr hab. Ewy Kołodziejek na Uniwersytecie Szczecińskim był jak zawsze fascynującą językową podróżą przez świat zdrobnień, pieszczotliwych form i… zaskakujących wyznań miłości ukrytych w słowach. Czy język polski jest czuły? Odpowiedź – jak przekonywała badaczka – zależy przede wszystkim od intencji.
Czułość zapisana w końcówkach takich jak Misiu, Pączusiu, Mordo – to przykłady, które wywoływały uśmiech na sali, ale były jednocześnie punktem wyjścia do poważnej refleksji nad mechanizmami języka. Profesor Kołodziejek pokazywała, jak ogromny potencjał emocjonalny kryje się w polskiej słowotwórczości, jak podkreślała:
„Proszę Państwa, powiem tak: nasze możliwości nazywania osób, do których czujemy jakiś rodzaj czułości, jakiegoś pozytywnego afektu, są naprawdę nieograniczone. Każde słowo może być czułym słówkiem.”
To zdanie stało się osią całego wykładu. Bo – jak tłumaczyła językoznawczyni – znaczenie nie jest zamknięte w słowie. Ono rodzi się w relacji:
„Wszystko zależy od intencji, od okoliczności, od kontekstu — czyli słowo nabiera znaczenia właśnie w konkretnym otoczeniu.”
Wprawne ucho słuchacza mogło w trakcie spotkania rozróżnić dwa ważne zjawiska: zdrobnienia nazywające coś małego („stolik”, „szczoteczka”, „kwiatek”) oraz formy wyrażające emocjonalny stosunek do rzeczy czy osoby („domek”, „samochodzik”, „łódeczki”, „śledziki”).
„Domek” wcale nie musi być mały – może być duży, ale bliski sercu. „Samochodzik” nie musi mieć rozmiaru zabawki – może być nowym nabytkiem, o którym mówimy czule, bo sprawia radość.

Profesor zwróciła uwagę, że zdrobnienia budują pozytywną atmosferę, oswajają rzeczywistość, łagodzą komunikat czy skracają dystans między rozmówcami.
Istotnym elementem wykładu była faktyczna refleksja nad kontekstem. To on decyduje, czy dane słowo brzmi czule, ironicznie, protekcjonalnie czy wręcz agresywnie.
„Wszystko zależy od intencji, od okoliczności, od kontekstu” – podkreślała.
Przykłady takie jak „łobuzie” czy nawet pozornie negatywne określenia pokazywały, że język nie jest czarno-biały. To użytkownicy nadają mu emocjonalne barwy.
Nasz język ma w sobie nieskończoną moc nazywania.
Jednym z najbardziej wybrzmiewających wątków była myśl o nieograniczonej kreatywności języka polskiego. Formy pieszczotliwe tworzymy nie tylko od imion, ale też od nazw zwierząt („kociulek”, „miculek”), zjawisk przyrody („słoneczko”, „gwiazdeczko”), a nawet tytułów i godności („królewno”, „księżniczko”).
Jak zaznaczyła profesor Kołodziejek, „nasza możliwość nazywania osób, do których czujemy czułość, jest naprawdę nieograniczona”.
Cykl „Wykładów o języku polskim” kolejny raz pokazuje, że nasz język posiada ogromny repertuar środków wyrażania afektu, odbijając nasze emocje w słowach jak w lustrze. Nie chodzi jednak wyłącznie o słowotwórcze końcówki. Chodzi o relację między ludźmi. Czułość nie tkwi w samym słowie. Czułość tkwi w tym, kto mówi – i do kogo mówi.
Foto: Małgorzata Przezdomska (UNIWIZJA)
1 października 2025 roku zapowiada się wyjątkowo dla całego środowiska akademickiego Szczecina. Po raz pierwszy w historii dziewięć uczelni wyższych miasta wspólnie zainauguruje rok akademicki. Uroczystość odbędzie się w Teatrze Letnim im. Heleny Majdaniec, a poprzedzi ją tradycyjny „Spacerek na Uniwerek”.
To wyjątkowe wydarzenie rozpocznie tradycyjny już „Spacerek na Uniwerek”. Symboliczny przemarsz ulicami miasta zaplanowany jest na godzinę 11:00, które start rozpocznie się z placu Solidarności przy Filharmonii im. Mieczysława Karłowicza. W „spacerku” wyruszą studenci, wykładowcy i przedstawiciele wszystkich dziewięciu uczelni. Kulminacją wydarzenia będzie uroczysta inauguracja w Teatrze Letnim im. Heleny Majdaniec.

Równie imponująco zapowiada się część artystyczna. Wszystkie chóry szczecińskich uczelni połączą swoje siły w jeden głos. Ponad dwustu artystów na scenie zapewni publiczności niezwykłe przeżycie muzyczne wykonując fragment „O Fortuna” z kantaty „Carmina Burana” Carla Orffa.
Prof. Arkadiusz Telesiński, Prorektor ds. Studenckich ZUTWydarzenie organizują wspólnie: Uniwersytet Szczeciński, Zachodniopomorski Uniwersytet Technologiczny, Pomorski Uniwersytet Medyczny, Politechnika Morska, Akademia Sztuki, Zachodniopomorska Szkoła Biznesu – Akademia Nauk Stosowanych, Akademia Nauk Stosowanych TWP, Collegium Balticum – Akademia Nauk Stosowanych oraz Uniwersytet WSB Merito.
Transmisje online z tegorocznej Inauguracji zapewni UNIWIZJA – Telewizja Uniwersytetu Szczecińskiego, a jej przebieg relacjonować będzie Radio Uniwersytetu Szczecińskiego – NiUS Radio.
Michał Przepiera, Wiceprezydent Szczecina
Teresa Kalina, Przewodnicząca Sejmiku Województwa Zachodniopomorskiego